***Uwaga! Wprowadziłam niewielkie zmiany w bohaterach . Zapraszam ***
Kompletnie zaskoczona podeszłam do Justina. Spojrzałam na niego niepewnie .
Kompletnie zaskoczona podeszłam do Justina. Spojrzałam na niego niepewnie .
-Carmel , no chodź. Musisz podpisać
wypis.
Podeszłam powolnym krokiem . Czy to
naprawdę on ? Żywy ?
-Co się tak skradasz? - powiedział
śmiejąc się cicho.
Ten jego śmiech . Zawsze go
uwielbiałam. Podeszłam trochę pewniej, dalej nie rozumiejąc o co
tu chodzi. Justin nie żyje od dwóch lat. Podpisałam dokument ,
który podała mi recepcjonistka ,oddałam go i już szłam za
Justinem do wyjścia gdy coś sobie przypomniałam .
-A co z moimi rzeczami ? Zostały na
sali .
-Nie , wszystko jest już w moim
samochodzie.
Co ? Jak?
Poszłam za moim (martwym ) ukochanym.
W samochodzie nie wiedziałam co
powiedzieć .
Milczałam dłuższą chwilę ,ale
wreszcie wzięłam się w garść i zdołałam coś z siebie wydusić.
- Może mi coś wytłumaczysz ? Nie
ukrywam ,że jestem trochę przerażona.
-Przerażona ? Od kiedy ty się mnie
boisz?- zaśmiał się – Wróciłem ,bo widzę co się z tobą
dzieje.
-Jak to ,,wróciłeś''? Przecież …
-Ćśśś po prostu wróciłem
-Justin ! Przecież to absurdalne ! To
jest sen , nie ?
-Kochanie , spokojnie- pogłaskał
mnie subtelnie po ramieniu. Spojrzałam prosto w jego oczy gdy
zwrócił ku mnie swoją twarz. Widziałam w nich błysk radości.
Uśmiechał się od ucha do ucha. Z powrotem odwrócił wzrok na
jezdnię . Ja jednak nadal patrzyłam na jego profil. Był taki
piękny. Zawsze piękny. W jednym momencie wróciły wszystkie
wspomnienia . Każda chwila z nim spędzona. Teraz znów miałam go
przy sobie. Cieszyłam się w duchu a oczy zaszły mi łzami
szczęścia. Nie rozumiałam co się dzieje, czemu on tu jest , ale
nie chciałam się tym teraz przyjmować , chciałam tylko się
cieszyć ,że znów mam szansę.
-Justin...- głos zaczął mi się
łamać.
Wybuchnęłam płaczem , ze szczęścia
, niesamowitego szczęścia.
Justin zjechał na pobocze pod lasem.
Wyłączył silnik i mocno mnie przytulił.
Odpięłam pas i przeczołgałam się
na siedzenie Justina. Ten odsunął fotel maksymalnie do tyłu.
Usiadłam na niego okrakiem i
pochyliłam się nad jego twarzą. Kierownica lekko wbijała mi się
w plecy. Złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek i zatopiłam
głowę w jego szyi. Muskałam ją nosem, a on zatopił palce w moich
włosach.
Justin westchnął .
-Tak bardzo za tobą tęskniłem.
Kocham cię , Carmel.
-A ja Ciebie kocham , Justin- szepnęłam
w jego szyję.
Niespodziewanie naparłam ustami na
jego usta i zaczęłam muskać raz za razem. On szybko poddał się
moim ruchom i zaczął to odwzajemniać.
Usiłował wsunąć mi język , ale
trochę się z nim droczyłam. W końcu pozwoliłam mu na ten krok.
Wróciłam z powrotem na swoje miejsce
a Justin znów ruszył w drogę.
Wjechaliśmy na leśną dróżkę ,
która właśnie powoli się kończyła i naszym oczom ukazało się
malownicze Los Angeles. Przejeżdżaliśmy pomiędzy niewysokimi
zabudowaniami. W końcu dojechaliśmy do bloku mieszkalnego gdzie
mieszkaliśmy jeszcze dwa lata temu.
Byłam w niewyobrażalnym szoku gdy
stanęłam w drzwiach naszego lokum. Wszystko było tak jak dawniej.
Nic się nie zmieniło. Nawet nasze prywatne rzeczy leżały na
swoich miejscach, dokładnie tak jak tamtego dnia gdy opuściłam to
miejsce po śmierci Justina. W wielkiej szafie w hallu wciąż
wisiały nasze kurtki , a w szafce na buty nasze obuwie ułożone
dokładnie tak jak wtedy. Poczułam ukłucie w sercu i naszyło mi na
sentymenty. Nad szafką wisiało duże lustro. Przejrzawszy się w
nim , zauważyłam że moje oczy wyglądają strasznie od ciągłego
płaczu.
Rozebrałam się i weszłam w głąb
mieszkania. Od razu w polu widzenia miałam nasz przytulny salon.
Stała kanapa a po bokach dwa fotele a pomiędzy tym wszystkim
stolik. Po prawej stronie kanapy, za fotelem stała moja ukochana
lampa. Zawsze podobała mi się jej prostota.
Po lewej stronie pod ścianą stał
niewysoki regał z książkami. Moimi kochanymi książkami.
Na przeciw kanapy stała szafka z
telewizorem a po obu bokach dwie wysokie szafy.
Po drugiej stronie znajdował się
aneks kuchenny oddzielony od salonu niewysokim murkiem.
Przy owym murku stał mały stolik i
trzy krzesła. Po stronie kuchennej było też wyjście na niewielki
balkon. Usiadłam na kanapie i pogrążyłam się w wspomnieniach.
Przypominałam sobie jak Justin mnie to przywiózł mówiąc że
będziemy tu razem mieszkać. Rodzice kupili mu to mieszkanie na
urodziny. Byłam taka zachwycona , że pozwala mi tu mieszkać . Moi
rodzice mieli wiele przeciw temu ale w końcu i ich dało się
przekonać .
Justin tamtego dnia wniósł mnie na
rękach do domu i zaniósł prosto do sypialni i rzucił na łóżko.
Dopiero potem pozwolił zapoznać mi się z moim nowym miejscem
zamieszkania. Wtedy było tu o wiele bardziej pusto, a teraz aż
widać że ktoś tu zamieszkuje.
Justin opuścił salon niosąc w ręce
moją torbę. W hallu skręcił korytarzyk znajdujący się po lewej
stronie. Mieściły się tam trzy pary drzwi. Dwie pary były po
prawej stronie. Za jednymi kryła się nasza sypialnia za drugimi
schowek. Na przeciwnej ścianie było wejście do łazienki. Justin
skręcił do sypialni. Była ona umeblowana dość skromnie. Pod
ścianą stało podwójne łóżko a po obu jego stronach szafki
nocne z lampkami. Na przeciw łóżka mieściła się toaletka a pod
ścianą zaledwie kilka metrów od drzwi stała ogromna szafa na
nasze ubrania. Ściana naprzeciwko była przeszklona.
Tak prezentowało się nasze
mieszkanie.
Justin postawił torbę obok szafy.
-Głodna ? - zapytał unosząc brwi .
-Bardzo – mruknęłam.
Justin podążył do kuchni gdzie
zabrał się do robienia naleśników , ja w tym czasie szybko
opróżniłam moją torbę , przenosząc zawartość do szafy.
Już miałam wyjść z pokoju gdy na
szafce nocnej zaczął wibrować mój telefon.
To mama. Pośpiesznie odebrałam.
Rozmowa nie trwała długo . Mama
pytała tylko czy wszystko w porządku i czy Justin już mnie odebrał
za szpitala. Nawet ona wiedziała , że wrócił?
Po zakończonej rozmowie poszłam do
kuchni gdzie na stole stał talerz z naleśnikami. Pysznymi
naleśnikami Justina. Roztaczał się wokół nich słodki zapach.
Usiadłam do stołu. Od razu zabraliśmy
się do jedzenia.
-Jak zwykle pyszne ,kochanie –
powiedziałam oblizując dolną wargę.
Uśmiechnął się szeroko biorąc w
usta ostatni kęs naleśnika.
Pozmywałam naczynia .
Na dworze zaczęło już zmierzchać .
Justin wygodnie usadowił się na kanapie i włączył telewizor.
-Cam , kto to Chris?
Spojrzałam na niego zdziwiona tym
pytaniem .
-Dzwoni do ciebie. Wybacz pozwoliłem
sobie zerknąć.
Pokazał mi komórkę. Wzięłam ją od
niego i odebrałam.
-Halo?
-Carmel! Czemu nie powiedziałaś mi ,
że też dziś wychodzisz ? - powiedział z wyrzutem.
-Bo nie wiedziałam. To wyszło nagle .
-Oj , Cam. Cieszę się. Koniecznie
musimy się zobaczyć . Może wyskoczymy razem za kawę ? No o ile
twój Justin pozwoli- zaśmiał się.
Gadał jak najęty nie dając dojść
mi do słowa.
Zakończyliśmy rozmowę śmiejąc się
w głos. Odłożyłam telefon i zobaczyłam przeszywające mnie na
wskroś spojrzenie Justina. Nie lubiłam gdy tak patrzył.
Nie odzywał się a ja nie wiedziałam
co powiedzieć i mruknęłam tylko:
-Przyjaciel.
Justin wstał i szybkim krokiem poszedł
do sypialni.
Pobiegłam za nim.
-Justin!
-Widzę , że nie potrzebnie wracałem.
Ty już znalazłaś mi zastępcę.
-Nie ! Justin nie mów tak! Christian
to mój kolega z szpitala. To wszystko . Trochę ze sobą gadaliśmy
, polubiłam go ale to wszystko. Nic mnie z nim nie łączy. Justin ,
proszę.
Nie odzywał się . Nagle stanęłam na
krawędzi. Mogłam znów spaść w przepaść i go stracić. Nie!
Nie mogę.
-Justin proszę – mówiłam łagodnie
podchodząc do niego.
Pogłaskałam go po ramieniu ale on
odsunął się.
-Justin, proszę, uwierz mi. Kocham
tylko ciebie.
-Wiem.
Podszedł i przytulił mnie.
-To tylko kolega tak?
Pokiwałam głową.
-Też cię kocham.
Ścisnęłam go w tali i cichutko
zapłakałam.
Wieczorem gdy już się umyliśmy i
przygotowaliśmy do snu , położyliśmy się do łóżka. Wtuliłam
się w klatkę piersiową Justina.
-Chyba coś muszę ci opowiedzieć .-
musnął moje włosy ustami.
-Hmm?
Palcem kreśliłam bliżej nieokreślone
wzorki na jego nagim torsie.
-Ułóż się wygodnie i wysłuchaj po
co tu jestem i jak to się stało.
& &
&
Przepraszam , że tak
długo nic tu nie pisałam, ale brak czasu i kiepska kondycja
psychiczna mi to utrudniały. Wynagradzam to wam dość długim
rozdziałem :)
Proszę was o zostawienie
komentarzy . Naprawdę bardzo potrzebuję waszej motywacji. Gdy wiem
, że komuś się to podoba i czyta to wiem że jest sens pisać i
skutkuje to częstszym dodawaniem rozdziałów.
Zaczynam pracować nad
zwiastunem.
Do następnego ! :)