niedziela, 18 stycznia 2015

Chapter Four

***Uwaga! Wprowadziłam niewielkie zmiany w bohaterach  . Zapraszam ***

Kompletnie zaskoczona podeszłam do Justina. Spojrzałam na niego niepewnie .
-Carmel , no chodź. Musisz podpisać wypis.
Podeszłam powolnym krokiem . Czy to naprawdę on ? Żywy ?
-Co się tak skradasz? - powiedział śmiejąc się cicho.
Ten jego śmiech . Zawsze go uwielbiałam. Podeszłam trochę pewniej, dalej nie rozumiejąc o co tu chodzi. Justin nie żyje od dwóch lat. Podpisałam dokument , który podała mi recepcjonistka ,oddałam go i już szłam za Justinem do wyjścia gdy coś sobie przypomniałam .
-A co z moimi rzeczami ? Zostały na sali .
-Nie , wszystko jest już w moim samochodzie.
Co ? Jak?
Poszłam za moim (martwym ) ukochanym.
W samochodzie nie wiedziałam co powiedzieć .
Milczałam dłuższą chwilę ,ale wreszcie wzięłam się w garść i zdołałam coś z siebie wydusić.
    - Może mi coś wytłumaczysz ? Nie ukrywam ,że jestem trochę przerażona.
    -Przerażona ? Od kiedy ty się mnie boisz?- zaśmiał się – Wróciłem ,bo widzę co się z tobą dzieje.
    -Jak to ,,wróciłeś''? Przecież …
    -Ćśśś po prostu wróciłem
    -Justin ! Przecież to absurdalne ! To jest sen , nie ?
    -Kochanie , spokojnie- pogłaskał mnie subtelnie po ramieniu. Spojrzałam prosto w jego oczy gdy zwrócił ku mnie swoją twarz. Widziałam w nich błysk radości. Uśmiechał się od ucha do ucha. Z powrotem odwrócił wzrok na jezdnię . Ja jednak nadal patrzyłam na jego profil. Był taki piękny. Zawsze piękny. W jednym momencie wróciły wszystkie wspomnienia . Każda chwila z nim spędzona. Teraz znów miałam go przy sobie. Cieszyłam się w duchu a oczy zaszły mi łzami szczęścia. Nie rozumiałam co się dzieje, czemu on tu jest , ale nie chciałam się tym teraz przyjmować , chciałam tylko się cieszyć ,że znów mam szansę.
    -Justin...- głos zaczął mi się łamać.
    Wybuchnęłam płaczem , ze szczęścia , niesamowitego szczęścia.
    Justin zjechał na pobocze pod lasem. Wyłączył silnik i mocno mnie przytulił.
    Odpięłam pas i przeczołgałam się na siedzenie Justina. Ten odsunął fotel maksymalnie do tyłu.
Usiadłam na niego okrakiem i pochyliłam się nad jego twarzą. Kierownica lekko wbijała mi się w plecy. Złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek i zatopiłam głowę w jego szyi. Muskałam ją nosem, a on zatopił palce w moich włosach.
Justin westchnął .
-Tak bardzo za tobą tęskniłem. Kocham cię , Carmel.
-A ja Ciebie kocham , Justin- szepnęłam w jego szyję.
Niespodziewanie naparłam ustami na jego usta i zaczęłam muskać raz za razem. On szybko poddał się moim ruchom i zaczął to odwzajemniać.
Usiłował wsunąć mi język , ale trochę się z nim droczyłam. W końcu pozwoliłam mu na ten krok.
Wróciłam z powrotem na swoje miejsce a Justin znów ruszył w drogę.
Wjechaliśmy na leśną dróżkę , która właśnie powoli się kończyła i naszym oczom ukazało się malownicze Los Angeles. Przejeżdżaliśmy pomiędzy niewysokimi zabudowaniami. W końcu dojechaliśmy do bloku mieszkalnego gdzie mieszkaliśmy jeszcze dwa lata temu.
Byłam w niewyobrażalnym szoku gdy stanęłam w drzwiach naszego lokum. Wszystko było tak jak dawniej. Nic się nie zmieniło. Nawet nasze prywatne rzeczy leżały na swoich miejscach, dokładnie tak jak tamtego dnia gdy opuściłam to miejsce po śmierci Justina. W wielkiej szafie w hallu wciąż wisiały nasze kurtki , a w szafce na buty nasze obuwie ułożone dokładnie tak jak wtedy. Poczułam ukłucie w sercu i naszyło mi na sentymenty. Nad szafką wisiało duże lustro. Przejrzawszy się w nim , zauważyłam że moje oczy wyglądają strasznie od ciągłego płaczu.
Rozebrałam się i weszłam w głąb mieszkania. Od razu w polu widzenia miałam nasz przytulny salon. Stała kanapa a po bokach dwa fotele a pomiędzy tym wszystkim stolik. Po prawej stronie kanapy, za fotelem stała moja ukochana lampa. Zawsze podobała mi się jej prostota.
Po lewej stronie pod ścianą stał niewysoki regał z książkami. Moimi kochanymi książkami.
Na przeciw kanapy stała szafka z telewizorem a po obu bokach dwie wysokie szafy.
Po drugiej stronie znajdował się aneks kuchenny oddzielony od salonu niewysokim murkiem.
Przy owym murku stał mały stolik i trzy krzesła. Po stronie kuchennej było też wyjście na niewielki balkon. Usiadłam na kanapie i pogrążyłam się w wspomnieniach. Przypominałam sobie jak Justin mnie to przywiózł mówiąc że będziemy tu razem mieszkać. Rodzice kupili mu to mieszkanie na urodziny. Byłam taka zachwycona , że pozwala mi tu mieszkać . Moi rodzice mieli wiele przeciw temu ale w końcu i ich dało się przekonać .
Justin tamtego dnia wniósł mnie na rękach do domu i zaniósł prosto do sypialni i rzucił na łóżko. Dopiero potem pozwolił zapoznać mi się z moim nowym miejscem zamieszkania. Wtedy było tu o wiele bardziej pusto, a teraz aż widać że ktoś tu zamieszkuje.
Justin opuścił salon niosąc w ręce moją torbę. W hallu skręcił korytarzyk znajdujący się po lewej stronie. Mieściły się tam trzy pary drzwi. Dwie pary były po prawej stronie. Za jednymi kryła się nasza sypialnia za drugimi schowek. Na przeciwnej ścianie było wejście do łazienki. Justin skręcił do sypialni. Była ona umeblowana dość skromnie. Pod ścianą stało podwójne łóżko a po obu jego stronach szafki nocne z lampkami. Na przeciw łóżka mieściła się toaletka a pod ścianą zaledwie kilka metrów od drzwi stała ogromna szafa na nasze ubrania. Ściana naprzeciwko była przeszklona.
Tak prezentowało się nasze mieszkanie.
Justin postawił torbę obok szafy.
-Głodna ? - zapytał unosząc brwi .
-Bardzo – mruknęłam.
Justin podążył do kuchni gdzie zabrał się do robienia naleśników , ja w tym czasie szybko opróżniłam moją torbę , przenosząc zawartość do szafy.
Już miałam wyjść z pokoju gdy na szafce nocnej zaczął wibrować mój telefon.
To mama. Pośpiesznie odebrałam.
Rozmowa nie trwała długo . Mama pytała tylko czy wszystko w porządku i czy Justin już mnie odebrał za szpitala. Nawet ona wiedziała , że wrócił?
Po zakończonej rozmowie poszłam do kuchni gdzie na stole stał talerz z naleśnikami. Pysznymi naleśnikami Justina. Roztaczał się wokół nich słodki zapach.
Usiadłam do stołu. Od razu zabraliśmy się do jedzenia.
-Jak zwykle pyszne ,kochanie – powiedziałam oblizując dolną wargę.
Uśmiechnął się szeroko biorąc w usta ostatni kęs naleśnika.
Pozmywałam naczynia .
Na dworze zaczęło już zmierzchać . Justin wygodnie usadowił się na kanapie i włączył telewizor.
-Cam , kto to Chris?
Spojrzałam na niego zdziwiona tym pytaniem .
-Dzwoni do ciebie. Wybacz pozwoliłem sobie zerknąć.
Pokazał mi komórkę. Wzięłam ją od niego i odebrałam.
-Halo?
-Carmel! Czemu nie powiedziałaś mi , że też dziś wychodzisz ? - powiedział z wyrzutem.
-Bo nie wiedziałam. To wyszło nagle .
-Oj , Cam. Cieszę się. Koniecznie musimy się zobaczyć . Może wyskoczymy razem za kawę ? No o ile twój Justin pozwoli- zaśmiał się.
Gadał jak najęty nie dając dojść mi do słowa.
Zakończyliśmy rozmowę śmiejąc się w głos. Odłożyłam telefon i zobaczyłam przeszywające mnie na wskroś spojrzenie Justina. Nie lubiłam gdy tak patrzył.
Nie odzywał się a ja nie wiedziałam co powiedzieć i mruknęłam tylko:
-Przyjaciel.
Justin wstał i szybkim krokiem poszedł do sypialni.
Pobiegłam za nim.
-Justin!
-Widzę , że nie potrzebnie wracałem. Ty już znalazłaś mi zastępcę.
-Nie ! Justin nie mów tak! Christian to mój kolega z szpitala. To wszystko . Trochę ze sobą gadaliśmy , polubiłam go ale to wszystko. Nic mnie z nim nie łączy. Justin , proszę.
Nie odzywał się . Nagle stanęłam na krawędzi. Mogłam znów spaść w przepaść i go stracić. Nie! Nie mogę.
-Justin proszę – mówiłam łagodnie podchodząc do niego.
Pogłaskałam go po ramieniu ale on odsunął się.
-Justin, proszę, uwierz mi. Kocham tylko ciebie.
-Wiem.
Podszedł i przytulił mnie.
-To tylko kolega tak?
Pokiwałam głową.
-Też cię kocham.
Ścisnęłam go w tali i cichutko zapłakałam.
Wieczorem gdy już się umyliśmy i przygotowaliśmy do snu , położyliśmy się do łóżka. Wtuliłam się w klatkę piersiową Justina.
-Chyba coś muszę ci opowiedzieć .- musnął moje włosy ustami.
-Hmm?
Palcem kreśliłam bliżej nieokreślone wzorki na jego nagim torsie.
-Ułóż się wygodnie i wysłuchaj po co tu jestem i jak to się stało.

& & &
Przepraszam , że tak długo nic tu nie pisałam, ale brak czasu i kiepska kondycja psychiczna mi to utrudniały. Wynagradzam to wam dość długim rozdziałem :)
Proszę was o zostawienie komentarzy . Naprawdę bardzo potrzebuję waszej motywacji. Gdy wiem , że komuś się to podoba i czyta to wiem że jest sens pisać i skutkuje to częstszym dodawaniem rozdziałów.
Zaczynam pracować nad zwiastunem.

Do następnego ! :)  

1 komentarz: