sobota, 20 grudnia 2014

Last chapter

,,Mama wróciła do domu jakoś pod wieczór , a ja znów zostałam sama. No nie do końca. Bo odwiedził mnie … kto?
Oczywiście Pan Bieber.
-Cześć maleńka.
-Cześć – burknęłam.
-Czemu nigdy się nie cieszysz , że mnie widzisz?
Milczałam .
-Hmm?
Nadal się nie odezwałam. Liczyłam że to go spłoszy.
Jednak na niego nic nie działało. Stał dalej i wiercił mi dziurę w brzuchu.
Cóż , może powinnam jakoś wykorzystać to że wciąż go mnie przychodzi.
-Kocham Cię , Justin
-Też Cię kocham .
Uśmiechnął się szeroko.
-Kiedy cię stąd wypuszczą? Moja wariatko.
Zaśmiałam się .
-Jak się ode mnie odwalisz i przestaniesz psuć mi zdrowie psychiczne.
-Już ci mówiłem tyle razy, sama musisz mnie wyrzucić z głowy.
-W takim razie , wynoś się! ,,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz