,,Mama wróciła do domu jakoś pod
wieczór , a ja znów zostałam sama. No nie do końca. Bo odwiedził
mnie … kto?
Oczywiście Pan Bieber.
-Cześć maleńka.
-Cześć – burknęłam.
-Czemu nigdy się nie cieszysz , że
mnie widzisz?
Milczałam .
-Hmm?
Nadal się nie odezwałam. Liczyłam że
to go spłoszy.
Jednak na niego nic nie działało.
Stał dalej i wiercił mi dziurę w brzuchu.
Cóż , może powinnam jakoś
wykorzystać to że wciąż go mnie przychodzi.
-Kocham Cię , Justin
-Też Cię kocham .
Uśmiechnął się szeroko.
-Kiedy cię stąd wypuszczą? Moja
wariatko.
Zaśmiałam się .
-Jak się ode mnie odwalisz i
przestaniesz psuć mi zdrowie psychiczne.
-Już ci mówiłem tyle razy, sama
musisz mnie wyrzucić z głowy.
-W takim razie , wynoś się! ,,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz